Spółdzielnia

to forma działalności,
która powstała w czasach kryzysu.
Sprawdziła się wtedy, sprawdza się i teraz w czasach gospodarki rynkowej.
Główne zasady są niezmienne od lat:

otwarte członkostwo · demokratyczne zarządzanie neutralność polityczna · tolerancja religijna

Na straży
rodzimego handlu

Rozmowa z Mieczysławem Dąbrowskim, Prezesem PSS Społem w Białymstoku

Skąd się bierze siła i długowieczność PSS Społem, co sprawiło, że jako nieliczne przedsiębiorstwo przetrwało burzliwe dzieje polskiej historii? Mamy 120 lat. Niewątpliwie ten długi okres udało się przetrwać dzięki zasadom jakie przyświecają spółdzielczości. Są one oparte na działaniach samorządowych oraz demokratycznym zarządzaniu i kontroli społecznej. W spółdzielni nie rządzi kapitał ale głosy członków. Dzięki temu możemy czerpać z mądrości całego zespołu osób tworzących strukturę spółdzielni. To owocuje zwłaszcza w trudnych czasach, priorytetem wówczas nie jest zysk, ale ludzie – co stanowi wartość ponadczasową i dzięki temu udało się nam przetrwać 120 lat.

PSS Społem dobrze radzi sobie na trudnym rynku handlu detalicznego, ale to nie jedyna aktywność w której odnosicie sukcesy. PSS to również piekarnia, cukiernia, zakład garmażerii czy wreszcie znany i lubiany catering. Czy strategia dywersyfikacji działalności przynosi efekty i czy może są plany rozwoju kolejnych obszarów?

Z punktu widzenia biznesowego, zawsze dywersyfikacja jest bezpieczniejsza, jest trudniejsza do zarządzania, ale daje korzyści. W naszym przypadku mamy szeroki wachlarz działalności, od handlu detalicznego, hurtowego po produkcję garmażeryjną, wędlin, pieczywa, wyrobów cukierniczych oraz gastronomię. Najważniejsze jest to, że każda działalność jest rentowna. Mimo że wprowadzony szeroki wachlarz działalności obejmuje szerokie spektrum, jest z naszego punktu widzenia komplementarny. Działania produkcyjne pozwalają na wzbogacenie oferty handlowej o własne wyroby, dzięki czemu są one zawsze świeże i najwyższej jakości. Wspomniana dywersyfikacja stała się sposobem na zyskanie przewagi nad konkurencją. A zaczęło się bardzo prozaicznie, można by rzec, że wszystkiemu winne zasady spółdzielczości, zgodnie z którymi człowiek był dla nas zawsze podmiotem, a nie przedmiotem. W trosce o los pracowników, w przypadku likwidacji restauracji Stylowa, wymusił na nas otwarcie zakładu garmażeryjnego. Ten pomysł sprawdził się, w ślad za tym poszły kolejne branże. Teraz chcemy tą koncepcje doskonalić. Zdajemy sobie sprawę, że klient zwraca coraz większą uwagę na produkty wysokiej jakości. My wiemy jak to robić, mamy takie możliwości i będziemy tą drogą iść.

Historia PSS Społem jest bardzo bogata, wnosi liczne bogactwo doświadczeń, jednakże przyszłość jest kreowana przez nowe wyzwania i określana zdolnością do adaptacji do zmian. Czy jesteście przygotowani na kolejne 120 lat, jaka jest wasza wizja przyszłości?

W sposób szczególny w najbliższych latach chcemy postawić na gastronomię. Wynika to z obserwacji naszych klientów, którzy wyrażają swoje preferencje „nogami”. Dynamicznie zwiększa nam się liczba osób korzystających z gastronomii. Widzimy to po paragonach. To skłoniło nas do nowej koncepcji rozwoju, zgodnie z którą będziemy starać się łączyć funkcję handlową z gastronomiczną. Naszym celem jest, by konsumenci mogli w jednym miejscu lub w względnie bliskiej lokalizacji, zarówno zrobić zakupy, jak również skorzystać z usługi żywieniowej lub zakupić ciepły posiłek na wynos. Tak obecnie wyglądają potrzeby społeczeństwa. Mamy coraz mniej czasu, ale nie chcemy jeść byle czego. Gastronomia oferowana przesz PSS Społem bazuje na domowych posiłkach, takich do których przyzwyczajone są nasze, podlaskie żołądki. Kolejnym trendem, który bacznie obserwujemy są stoiska z żywnością ekologiczną, prozdrowotną, typu fit. Nie jest to jeszcze duży potencjał rynkowy, ale dynamika wskazuje, że w najbliższych latach konsumentów tego typu produktów będzie przybywać. Monitorujemy te zjawiska i stopniowo zwiększamy ofertę produktową w tym zakresie.

Idzie nowe a świat się zmienia, handel również przeżywa rekonstrukcję. Sprzedaż internetowa, dostawa zakupów na telefon itp., promocje, bonusy, programy lojalnościowe. Wszystko by zaskarbić względy klienta. Czy PSS Społem również ma wizję bycia nowoczesną firmą?

Oprócz oferty handlowej i produktowej niezwykle ważna jest forma jej dostarczenia. Internet coraz silniej wchodzi w kanały dystrybucji, jednak w przypadku produktów spożywczych proces ten wdraża się wolniej. Obserwując wielkie sieci handlowe, widzimy że nie wspomagają się sprzedażą przez internet. Czas pokaże jak szybko i w którą stronę te zmiany pójdą. My na obecnym etapie stawiamy na jakość obsługi, co ma swoje odniesienie w ciągłych szkoleniach personelu, oraz na wyposażenie i estetykę placówek. Świadczą o tym liczne nagrody jakie otrzymały nasze placówki handlowe. W konkursie wydawnictwa Wiadomości Handlowe sklep KEN znalazł się wśród pięciu wyróżnionych najlepszych marketów 2016 roku, w bieżącym roku OPAŁEK został uznany za najlepszy market w Polsce. Oczywiście nie spoczywamy na laurach. Mimo dużej penetracji placówek handlowych w naszym mieście mamy realne plany utworzenia kolejnych trzech. Będą to zupełnie nowe obiekty, w których funkcje handlowe chcemy łączyć z gastronomią. Zadbamy również o estetykę i ergonomię obsługi, wszystko po to by klient poczuł się jest dla nas ważny, bo rzeczywiście tak jest.

Fragmenty wywiadu pochodzą z wydawnictwa „Podlaski Manager”


Ekspresowy rozwój
w XXI wieku

W XXI wieku przyszło się zmierzyć z wyzwaniami, jakie narzucił wchodzący do Białegostoku nowoczesny zachodni handel i unijne wymogi np. HACCP.

Krystyna Sosińska, prezes PSS Społem Białystok w latach 1990-2010. Nie mieliśmy problemów z wprowadzaniem wymogów dotyczących jakości wyrobów czy stanu sanitarnego. Powód prosty: cały czas o to bardzo dbaliśmy. Śledziliśmy już te trendy licząc się z wejściem do Unii Europejskiej. Dbaliśmy o dobre wyposażenie zakładów, żeby nadążać za techniką, jaka rozwijała się na Zachodzie. Niemniej różnica między możliwościami naszymi a zachodnich sieci hipermarketów była na tyle duża, że pracowaliśmy z urzędem miejskim, żeby opóźnić wejście zachodniego kapitału do Białegostoku. Potrzebowaliśmy czasu, aby umocnić się na rynku, dostosować technicznie.

Przechodziliśmy tu nową wojnę o handel.

- Było bardzo wiele spraw do załatwienia. Nie chodziło tylko o modernizację. Także na przykład o uporządkowanie spraw własnościowych gruntów, na których stały nasze obiekty. Wiele nieruchomości stało na dzierżawionych terenach. Dziś mamy uregulowaną własność wszystkich działek, na których funkcjonują nasze zakłady czy sklepy. Postawiliśmy na umocnienie sieci sklepów, w których mogliśmy sprzedawać naszą produkcje. Rozwijający się rynek, na który wchodziły hipermarkety wymusił także na nas to, co najtrudniejsze: redukcję zatrudnienia.

Ilu ludzi pracowało wtedy w Społem Białystok?

- Gdy obejmowałam stanowisko prezesa – 5000 osób. Gdy odchodziłam na emeryturę – ok. 1500. Żeby te miejsca pracy miały przyszłość zmienialiśmy się w niesłychanym tempie. Ludzie wiedzieli, że walczą o swoją przyszłość. Musieli bardzo szybko nauczyć się obsługi kas fiskalnych. Błyskawicznie oswoić się z obecnością Internetu.

Postęp techniczny wymuszały na nas nowe firmy wchodzące na rynek handlowy. Mogę powiedzieć, że po mnie zostały zgazyfikowane zakłady: pożegnaliśmy piece na węgiel, przeszliśmy na gaz i prąd. Czyli zmieniły się media zasilające produkcję, ale także sposoby ogrzewania sklepów – wszędzie weszła klimatyzacja. To, czego ludzie Zachodu uczyli się latami, my przyswajaliśmy w rok lub pół. Wszystko po to, aby funkcjonować wydajniej niż dotychczas. Żeby być konkurencyjnym na rynku, musieliśmy nadążać za zmianami, a nie wlec się w ogonie.

Jak Pani dziś patrzy na firmę już spoza niej, ale jednak z perspektywy osoby emocjonalnie ze Społem związanej? - Robię zakupy w społemowskich sklepach i jest to świadomy wybór, bo zaglądam też do innych obiektów. Mam satysfakcję, że Społem nie odstaje od najlepszych. Załoga, która tu teraz jest i zarząd odważnie podąża za wszystkimi zmianami. Te sklepy mają bardzo szeroką ofertę, a jej jakością naprawdę można się szczycić. Z tego, co wiem, klienci szczególnie cenią sobie mięso, nabiał. Sieć zaopatruje się u najlepszych dostawców z regionu i nie zawodzi zaufania ludzi liczących na świeżość i jakość oferty. To zaufanie zawsze było dla nas bardzo ważne. No i bardzo mnie cieszy, osobę, która musiała ograniczać działalność gastronomiczną firmy, że tak ciekawie teraz się ona rozwija. W innej formie niż kiedyś. Wtedy musieliśmy rezygnować z restauracji, teraz kapitalnie rozbudowywane są bary. Mamy czasy, gdy ludzie w środku dnia potrzebują szybko zjeść i wracać do pracy, ale coraz bardziej zwracają uwagę na jakość posiłków. Bary PSS Społem im to dają. Myślę, że wpisaliśmy się w ten rynek dobrze i mocno. Cieszę się z tego.

Fragmenty wywiadu pochodzą z wydawnictwa „Podlaski Manager”


Jak wybrać
dobre pieczywo

Niedawno pojawiły się ogólnopolskie badania, z których wynika, że Polacy jedzą coraz mniej pieczywa. Jak to wygląda w odniesieniu do produkcji białostockiej PSS Społem?

Iwoną Romaniuk, wiceprezes ds. Produkcji PSS Społem Białystok :Polacy rzeczywiście jedzą coraz mniej pieczywa. Na malejącą konsumpcję wpływa przede wszystkim moda na diety wykluczające gluten. Jeszcze niedawno panowało przekonanie, że pieczywo tuczy. Na szczęście coraz więcej jest ludzi świadomych tego, jak należy się odżywiać, czytających skład surowcowy na etykietach.

Pieczywo, a zwłaszcza to pełnoziarniste jest niezbędne w codziennej diecie. Pozytywnie wpływa m. in. na utrzymanie prawidłowej perystaltyki jelit. Dostarcza też wielu potrzebnych dla zdrowia substancji, choćby błonnika. Pod warunkiem oczywiście, że jest to pieczywo dobrej jakości. A tylko takie oferujemy naszym klientom. Nasze wyroby są zdrowe, bo produkowane z zachowaniem procesów fermentacji. Nie stosujemy „skróconych” technologii czy wcześniejszego zamrażania. Nasza spółdzielnia to firma z tradycjami. Dbałość o jakość stanowi jeden z priorytetów, którymi się kierujemy. Łączymy tradycyjne receptury i naturalne składniki z nowoczesną technologią.

Jednym z waszych flagowych wyrobów są bułki. Znam osoby spoza Białegostoku, które będąc tutaj zawsze je kupują. Czy może Pani zdradzić sekret tych bułek?

Bułki mają wyśmienity smak, niezmienny od lat. Co się za tym kryje? Po pierwsze, produkowane są metodą dwufazowej fermentacji (rozczyn-ciasto). Proces wytwarzania jest więc czasochłonny, ale pozwala za to zachować walory zdrowotne i smakowe wyrobu. Po drugie tradycyjna receptura. Bułki wrocławskie, ale i pozostałe produkty wytwarzamy z surowców najwyższej jakości, pozyskanych od regionalnych dostawców i producentów. Po trzecie wreszcie, zatrudniamy zespół doświadczonych piekarzy pracujących z pasją.

Mocną stroną naszych wyrobów jest to, że cały proces produkcyjny odbywa się pod stałym nadzorem techniczno-laboratoryjnym. W grudniu 2012r. nasza piekarnia przy ul. Pogodnej jako pierwsza spółdzielnia w kraju, uzyskała Certyfikat potwierdzający wdrożenie Systemu Zarządzania Bezpieczeństwem Żywności wg normy ISO 22000:2006.Certyfikat ten jest co roku odnawiany. Potwierdza on, że wytwarzane i dostarczane do konsumenta produkty są pełnowartościowe oraz bezpieczne dla zdrowia. Zwracamy uwagę, by surowce były najlepszej jakości. Nie skracamy procesów technologicznych . Dewiza “byle szybciej, byle taniej” jest nam całkowicie obca. Należy zwrócić też uwagę na to, że mamy świetnie rozwinięty park maszynowy, który zapewnia nam dobre wypieki.To wszystko pozwala na otrzymanie wyrobów o wysokich walorach żywieniowych i smakowych.

Czego możemy się spodziewać w przyszłości, jeśli chodzi o wyroby piekarnicze spółdzielni?

Przez cały czas obserwujemy potrzeby i oczekiwania kienta. Staramy się, aby każdy dostał coś, co mu odpowiada. Nasza gama produktów to: chleby pszenno-żytnie, w tym produkowany od lat chleb baltonowski, chleby żytnie z mąki żytniej bez dodatków oraz z dodatkami ziaren m.in. słonecznika, siemienia lnianego, dyni. Produkujemy też różnorodne bułki: pszenne np. wrocławskie, podlaskie, bułki z mąki pszennej gruboziarniste jak np. grahamki czy też bułki jęczmienne, z mąką orkiszową.

Naszym nalepiej sprzedającym się asortymentem są właśnie wspomniane bułki wrocławskie oraz chleb baltonowski. W ostatnich latach notujemy duży udział w sprzedaży chlebów żytnich. Wychodząc naprzeciw oczekiwaniom klientów poszerzamy naszą ofertę. W ostatnim okresie bardzo mocno rozwinęła się metoda wypiekania pieczywa w sklepach. W tym celu wykorzystujemy technologię naturalnej odroczonej fermentacji ciasta.Dzięki niej oferujemy naszym klientom ciepłe pieczywo, o chrupiącej skórce, delikatnym i niezwykle aromatycznym miękiszu oraz wydłużonej świeżości. A do tego zdrowe. Chciałabym podkreślić, że nasze pieczywo nie jest poddawane obróbce głębokiego mrożenia, co odróżnia nasze wyroby od produktów sprzedawanych w innych sieciach.

Obecnie spółdzielnia posiada dwie piekarnie, w których średnio miesięczna produkcja wynosi 700 ton i jedną ciastkarnię produkującą 48 ton ciast, ciasteczek, tortów i bułek słodkich. Zaopatrujemy w pieczywo i ciasta sieć własną oraz inne placówki detaliczne w Białymstoku. Mamy też odbiorców na terenie całego województwa podlaskiego – w sumie jest ich ponad 800.

Fragmenty wywiadu pochodzą z wydawnictwa “Podlaski Manager”


Patriotyzm lokalny
jest i będzie naszą siłą

Jak Pan widzi firmę za 10 lat?

Janusz Kulesza, I zastępca prezesa PSS Społem Białystok: Mam nadzieję, że będziemy jeszcze bardziej nowocześni. Na pewno czekają nas zmiany w obszarze informatycznym. Są to formy płatności, które już dziś funkcjonują, ale będą się coraz bardziej rozwijać, czy też programy lojalnościowe oparte na systemach informatycznych. Kolejnym obszarem, który zamierzamy unowocześniać jest gastronomia. W tej dziedzinie sporo już zrobiliśmy. Rozpoczęliśmy modernizację naszych placówek gastronomicznych. Nowością jest bar drive, który powstał przy sklepie przemysłowym Hermes na ul. Gajowej. Tę dziedzinę będziemy dalej rozwijać.

W jaki sposób tworzycie swoją ofertę? Bierzecie pod uwagę własną analizę sprzedaży i przyzwyczajeń klientów, robicie badania rynkowe, szukacie nowości?

Jeżeli chodzi o działania marketingowe, to prowadzimy je w oparciu o analizę własnych danych z naszej działalności. Posługujemy się też firmami zewnętrznymi, które dokonują badania rynku na nasze zlecenie. Badamy satysfakcję klienta, trendy zakupowe jakie u nas funkcjonują. Skutkiem tych działań było między innymi wprowadzenie karty lojalnościowej, jak również zmiana oferty, którą prezentujemy w sieci.

Warto podkreślić, że naszą mocną stroną jest lokalny patriotyzm. Naszymi dostawcami są firmy z woj. podlaskiego, a te z kolei kupują produkty od lokalnych rolników. Na przykład mięso dostarczają nam zakłady z Turośni Kościelnej i Brańska, które kupują trzodę w naszym regionie. Mąkę do produkcji pieczywa kupujemy w Podlaskich Zakładach Zbożowych, które zaopatrują się w ziarno na lokalnym terenie. W związku z tym cały obrót finansowy pozostaje w granicach regionu podnosząc jego zamożność. To nas wyróżnia na tle zagranicznych sieci.

Niedawno metamorfozę przeszły Delikatesy, gdzie i jakich jeszcze inwestycji możemy się spodziewać?

Wróćmy do początku naszej rozmowy i tego jak będziemy wyglądać za 10 lat. Wówczas będziemy bardziej nowocześni i niewątpliwie musimy być także więksi. W ostatnich latach było tak, że co roku uruchamialiśmy kolejny obiekt z nową działalnością. Powiększamy sieć detaliczną, jak też sieć barów szybkiej obsługi. Mam nadzieję, że w przyszłości będziemy mieć jeszcze więcej sklepów, a barów będzie nie kilka, a kilkanaście. Jeżeli mówimy o najbliższym czasie, to pierwszym będzie uruchomienie kompleksu „Tęcza” przy ul. 42. Pułku Piechoty. Będzie się on składał z baru szybkiej obsługi oraz sklepu spożywczego. Połączenie funkcji handlowej z gastronomiczną sprawdziło się i ta innowacja będzie kontynuowana. Podobne obiekty w przyszłości powstaną także przy ul. Pogodnej i ul. Wrocławskiej.

Fragmenty wywiadu pochodzą z wydawnictwa „Podlaski Manager”